top of page
001_edytowane_edited.jpg
Szukaj

PKWK wiedział o szkodliwości wiązania koniom języków. Mimo to praktyka była nadal stosowana.

27 wrz
5 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 8 paź

Podczas protestu "Stop wiązaniu koniom języków" 27 września przed Torem Służewiec organizacje pozarządowe ujawniły, że Polski Klub Wyścigów Konnych miał wiedzę o szkodliwości wiązania języków koniom na długo przed publicznym nagłośnieniem sprawy i śledztwem prokuratury. Powiatowy Lekarz Weterynarii w Warszawie wskazuje, że żadna forma wiązania języka u koni nie jest w Polsce dozwolona. Trwa śledztwo prokuratury.


Protest na Torze Służewiec 27 września 2026, Źródło: Barbara Klimek

Protest "Stop wiązaniu koniom języków" na Torze Służewiec 27 września 2026, Fot: Barbara Klimek

Nowe ustalenia dotyczące wiązania języków koniom startującym w gonitwach wykazały, że podczas posiedzenia Rady PKWK. 27 maja zaproszony lekarz weterynarii stwierdził: „podwiązywanie (albo omijające prawo «podpinanie») języka u koni wyścigowych jest niczym nieusprawiedliwioną BRUTALNOŚCIĄ, a jednocześnie formą dopingu fizycznego”. Tak wynika z oficjalnego protokołu. 

Podczas kolejnego posiedzenia Rady, 17 czerwca, omawiano wyniki badań naukowych, dotyczących stosowania tzw. tongue-tie. W protokole zapisano wprost: „Wyniki wykazały, że praktyka ta nie poprawia oddychania i wydolności u badanych koni”. Czytamy też, że jedna z członkiń Rady PKWK „podkreśliła negatywny wpływ praktyki wiązania, podwiązywania, czy zapinania języka na dobrostan koni wyścigowych (powoduje urazy i stres)”. Wskazała, że jest to praktyka „często powodująca zranienia i widoczne urazy”, a także argumentowała, że „zdecydowanie należy zaprzestać praktyki zapinania języków u koni, jako plamy na honorze polskich wyścigów konnych.”


Protest "Stop wiązaniu koniom języków" na Torze Służewiec 27 września 2026, Fot. Magdalena Matulka - Szewczyk

– Dokumenty pokazują, że problem wiązania języków był znany PKWK od dawna. A mimo to konie z językami przymocowanymi do żuchwy były dopuszczane do gonitw. Należy pilnie wyjaśnić dlaczego nie przerwano tej okrutnej praktyki i kto jest za to odpowiedzialny – mówi Ewa Leszczyńska, prezeska Fundacji Przyjaciel Zwierz i organizatorka dzisiejszego protestu przed Torem Służewiec.

Publicznie PKWK przedstawiał tę praktykę inaczej

Szczególne znaczenie ma zestawienie zapisów z posiedzeń Rady z późniejszym publicznym stanowiskiem Klubu. 18 sierpnia opublikował on „Informację w sprawie dobrostanu koni (zapinanie języka)”, w której twierdził, że „zapinanie języka stosuje się tylko w wypadku koni, które tego wymagają”. A także że „zapinanie języka nie wydaje się koniom przeszkadzać” i „przyczynia się do poprawy bezpieczeństwa”. Jednocześnie Klub poinformował, że przypadki „zapinania języka” nie podlegają obowiązkowi zgłaszania ani odnotowywania.

– Mamy więc oficjalne protokoły, w których na forum Rady PKWK mówi się o urazach i konieczności zaprzestania tej praktyki, a dwa miesiące później publicznie przedstawia się ją jako świetne rozwiązanie stosowane u koni, które tego wręcz wymagają. Te dokumenty trzeba czytać razem – wyjaśnia Magdalena Krupa-Polak, radczyni prawna ze Stowarzyszenia Prawnicy na Rzecz Zwierząt, które podjęło się prowadzenia tej sprawy w imieniu Fundacji Przyjaciel Zwierz.

Totalizator zwrócił się do PKWK i nie otrzymał odpowiedzi

Z informacji uzyskanych przez stowarzyszenie Prawnicy dla Zwierząt, które podjęło się prowadzenia tej sprawy w imieniu Fundacji Przyjaciel Zwierz wynika, że 18 sierpnia organizator dni wyścigowych na Torze Służewiec zwrócił się do PKWK o pilne podjęcie działań, które „jednoznacznie zabronią stosowania wszelkich środków służących mechanicznemu unieruchomieniu języka konia, niezależnie od zastosowanej metody”. Mimo tego już 29 i 30 sierpnia oraz 5 września ponownie udokumentowano na Służewcu konie startujące z językami przywiązanymi do żuchwy.

W odpowiedzi z 9 września 2026 r. Totalizator Sportowy poinformował organizacje, że do tego dnia nie otrzymał od PKWK odpowiedzi na swój apel z 18 sierpnia. Wskazał również, że kwestie dotyczące stosowania środków służących unieruchomieniu języka pozostają w kompetencji Komisji Technicznej powoływanej przez PKWK oraz lekarza weterynarii obecnego podczas każdej gonitwy. 

Powiatowy Lekarz Weterynarii: żadna forma wiązania języka nie jest dozwolona

Powiatowy Lekarz Weterynarii w Warszawie Izabela Śmiechowicz-Molęcka 17 września skierowała do Totalizatora Sportowego – Oddziału Wyścigów Konnych Służewiec – oficjalne pismo, w którym wskazała jednoznacznie, że „żadna forma wiązania języka u koni nie jest w Polsce dozwolona”.

Stwierdziła również, że praktyka narusza art. 15 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt i stanowi wykroczenie, a w skrajnych sytuacjach może stanowić znęcanie się nad zwierzętami. Zapowiedziała ponadto, że każdy stwierdzony podczas gonitw przypadek stosowania takich praktyk będzie skutkował powiadomieniem organów ścigania.

– To oświadczenie jest bardzo istotne, bo PKWK próbował rozróżniać „wiązanie” od „zapinania” czy „mocowania” języka. Powiatowy Lekarz Weterynarii podziela nasze stanowisko i nie pozostawia pola do takich zabiegów interpretacyjnych: żadna forma wiązania języka nie jest dozwolona. Oczekujemy, że będzie to rzeczywiście egzekwowane podczas każdej gonitwy – mówi Magda Czajkowska vel Czajka z inicjatywy Follow The White Horse.

Organizacje oczekują konkretnych działań

W proteście „Stop wiązaniu koniom języków”, który odbył się przed Torem Wyścigów Konnych Służewiec podczas Wielkiej Warszawskiej, wzięło udział kilkanaście organizacji społecznych oraz liczne osoby, które przyszły wyrazić sprzeciw wobec wiązania języków koniom i domagać się skutecznego egzekwowania obowiązujących przepisów.


Protest "Stop wiązaniu koniom języków" na Torze Służewiec 27 września 2026, Fot: Barbara Klimek

– Ta sprawa wywołała duże poruszenie w społeczeństwie. Po reakcjach w sieci widzimy, że absolutnie nie ma zgody Polek i Polaków na stosowanie takich okrutnych praktyk. Tym bardziej, że są one wprost zakazane w rozporządzeniu. I choć teoretycznie jest tu zgoda władz, urzędników i opinii publicznej,  wciąż dochodzi do kolejnych udokumentowanych przypadków dopuszczania do gonitw koni z językami przymocowanymi do żuchwy. Bo choć to praktyka, która powoduje ból, stres i urazy, to jak etyka i nauka przegrywa z biznes i hazardem – mówi Anna Plaszczyk, koordynatorka kampanii „Stop Cierpieniu” w OTOZ Animals. 

Organizacje domagają się natychmiastowego i definitywnego zaprzestania wiązania języków koniom startującym w gonitwach – niezależnie od rodzaju użytej opaski lub paska, sposobu jego zapięcia czy nazwy nadawanej tej metodzie. Oczekują również wyjaśnienia odpowiedzialności osób stosujących tongue-tie oraz osób odpowiedzialnych za nadzór i dopuszczanie takich koni do startów.

Prokuratura wszczęła śledztwo

Zakaz wiązania języka do żuchwy konia obowiązuje w polskich wyścigach od 2016 r. Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 24 marca 2016 r. w sprawie regulaminu wyścigów konnych, § 65 ust. 2:stanowi wprost: „Zabrania się wiązania języka do żuchwy konia”, a ust. 1 stanowi, że “ogłowie konia oraz pozostałe przedmioty, które koń niesie w gonitwie, nie mogą powodować bólu lub zranienia”. 

W 2026 r. organizacje zaczęły systematycznie dokumentować kolejne przypadki koni startujących na Służewcu z językami przymocowanymi do żuchwy. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożyła Fundacja Przyjaciel Zwierz we współpracy ze Stowarzyszeniem Prawnicy na Rzecz Zwierząt i Follow The White Horse. 12 sierpnia wpłynęło ono do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ursynów, a 1 września wszczęto postępowanie, dotyczące podejrzenia znęcania się nad końmi. Obejmuje ono obecnie 14 czynów wobec 14 koni i dotyczy również dopuszczania do gonitw koni z językami przymocowanymi do żuchwy.

Protest podczas Wielkiej Warszawskiej był kolejnym etapem działań, zmierzających do zakończenia tej praktyki i wyjaśnienia, dlaczego mimo obowiązującego od dziesięciu lat zakazu, była ona nadal stosowana na Torze Służewiec. Organizatorem protestu była Fundacja Przyjaciel Zwierz we współpracy z inicjatywą Follow The White Horse, OTOZ Animals oraz Stowarzyszeniem Prawnicy na Rzecz Zwierząt.


Źródła:

 

Kontakt dla mediów: Ewa Leszczyńska, Fundacja Przyjaciel Zwierz https://przyjacielzwierz.org

Magda Czajkowska vel Czajka, Follow The White Horse www.followthewhitehorse.com

 

 
 

© 2020 FOLLOW THE WHITE HORSE

  • Facebook
  • YouTube
  • Szary Instagram Ikona
bottom of page